Right menu


Aktualnie znajdujesz się: Strona główna >> O policji >> Nagrody i wyróżni...

Nagrody i wyróżnienia

"Ja, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom podejmowanych obowiązków policjanta, ślubuję:(...) strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia.(...)" - fragment roty ślubowania jakie składa każdy policjant wstępując do służby.

• 17 sierpnia 2006 r. Policjanci z Komisariatu Wodnego KWP we Wrocławiu pełniący służbę na rzece Odrze przy jazie Szczytniki, zauważyli wywrócony kajak, a obok dwie osoby, które dryfując miały problemy z utrzymaniem się na powierzchni wody. W tym czasie osoby te kilka razy zanurzały się i z trudem wypływały. Dwaj funkcjonariusze natychmiast skoczyli do wody i podpłynęli do tonących osób, a pozostali asekurowali ratowników z brzegu. Następnie bezpiecznie wyciągnęli osoby tonące oraz policjantów na brzeg.
• 16 sierpnia 2006 r. Policjanci wezwani do awantury domowej w jednej z podpruszczańskich miejscowości próbowali wejść do domu, ale drzwi były zamknięte. W powietrzu czuć było woń gazu i słychać było syk jego ulatniania się. Policjanci dostali się do wnętrza budynku przez okno. Znaleźli mężczyznę w korytarzu na pierwszym piętrze. Siedział oparty o ścianę, przed nim stała duża butla gazowa z odkręconym kurkiem. Mężczyzna w jednej dłoni trzymał zapałkę, w drugiej pudełko. Policjanci wiedząc, że chwila wahania może doprowadzić do tragedii, natychmiast rzucili się na mężczyznę. Wyrwali mu z rąk zapałki, obezwładnili go i zakręcili butlę.
• 4 sierpnia 2006 r. Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie uratowali dwunastoosobową rodzinę, w której mieszkaniu doszło do pożaru. Około godz. 1.30 sierż. szt. Grzegorz Kowalik zauważył dym wydobywający się z mieszkania bloku stojącego opodal jego miejsca zmieszkania. Na miejsce przyjechali sierż. szt. Tomasz Janczyłło i st. sierż. Dariusz Mazurek z ruchu drogowego. Trzej policjanci wyważyli drzwi do płonącego mieszkania. Policjanci po przeszukaniu zadymionych pomieszczeń wynieśli z nich troje najmłodszych dzieci. Następnie obudzili pozostałych dorosłych domowników i troje dzieci, i wyprowadzili ich z mieszkania. 72-letniego mężczyznę policjanci musieli podnieść z łóżka. W tym czasie paliła się kuchnia. Gdy policjanci uratowali domowników, na miejsce przyjechali strażacy, którzy ugasili pożar. Pokrzywdzeni mieszkańcy, na czas akcji ratowniczej, znaleźli schronienie w mieszkaniu sierż. szt. Grzegorza Kowalika.
• 3 sierpnia 2006 r. Około. godz. 19 w Kędzierzynie–Koźlu policjanci otrzymali zgłoszenie o mężczyźnie, który wpadł do kanału Kłodnickiego. Dyżurny kędzierzyńskiej jednostki od razu skierował na miejsce pogotowie ratunkowe, straż pożarną i patrol interwencyjny. Patrol na miejsce zdarzenia przybył jako pierwszy. Policjanci – st. sierż. Sebastian Zając (31 lat) i sierż. Dariusz Cieślik (29 lat) - natychmiast i bez zastanowienia podjęli działania ratownicze. Nie wahając się ani chwili, wskoczyli do kanału i wyciągnęli nieprzytomnego już mężczyznę, po czym szybko podjęli akcję reanimacyjną. Akcja ta zakończyła się sukcesem, mężczyzna odzyskał przytomność.
• 24 lipca 2006 r. W trakcie zabezpieczania miejsca utonięcia mężczyzny jeden z policjantów zauważył dwie osoby niesione silnym nurtem Nidy. Nie wahając się ani chwili skoczył w mundurze do wody i zaczął "gonić" znoszonych prądem ludzi. Zanim do nich dopłynął oboje zniknęli pod powierzchnią wody. Policjantowi udało się jednak odnaleźć ich i wyciągnąć na powierzchnię. Resztkami sił oboje odholował do brzegu. 40 letni st. asp. Leszek Stanek uratował życie 33-latka i jego 8-letniej córki.
• 23 maja 2006 r. Kilka minut przed północą białostoccy policjanci oddziału prewencji otrzymali sygnał o pożarze budynku. Na miejscu okazało się, że płonie niezamieszkały dom. Od świadka zdarzenia policjanci dowiedzieli się, że w ogarniętej płomieniami przybudówce prawdopodobnie jest nieprzytomny człowiek. Funkcjonariusze nie czekając na wsparcie innych służb ratowniczych bez chwili wahania ruszyli na pomoc ofierze. Brnąc przez zadymione pomieszczenie sierż. sztab. Dariusz Maciejewski dotarł do posłania na którym leżał nakryty kołdrą mężczyzna. Wręcz w ostatniej chwili policjant wyciągnął go na zewnątrz. Przy drzwiach nie wytrzymała uszkodzona płomieniami konstrukcja budynku. Wprost na głowę policjanta osunęła się potężna, drewniana belka. Nie stracił on jednak przytomności ani "zimnej krwi" i doprowadził mężczyznę do karetki pogotowia. Po zakończeniu akcji policjant z obrażeniami głowy trafił do szpitala.
• 22 maja 2006 r. Policjanci Oddziału Prewencji we Wrocławiu zauważyli mężczyznę stojącego na nabrzeżu fosy. Nagle mężczyzna zsunął się po stromym zboczu i wpadł do wody. Przez moment utrzymywał się na powierzchni, a po chwili zniknął pod lustrem wody. Widząc to jeden z policjantów bez wahania wskoczył do wody i odholował tonącego do brzegu. Udzielający wsparcia funkcjonariusze wyciągnęli mężczyznę z wody i udzielili mu pierwszej pomocy przedmedycznej.
• 13 kwietnia 2006 r. Tuż przed godziną 12.00 policjanci z Mokotowa st. post. Krzysztof Bąk i sierż. sztab. Leszek Urbański zostali skierowani w okolice Jeziorka Czerniakowskiego, gdzie według informacji przekazanych im przez dyżurnego miał topić się mężczyzna. Z uwagi na to, że nie mógł tam podjechać policyjny radiowóz, policjanci pobiegli na wskazane miejsce. Przeszukując teren zobaczyli w wodzie czyjąś postać. Bezwładne ciało unosiło się na wodzie twarzą zwróconą do dna. Mundurowi bez chwili zastanowienia rzucili się na pomoc tonącemu. Gdy tylko wyciągnęli tonącego na brzeg przystąpili do reanimacji, gdyż mężczyzna nie dawał żadnych oznak życia. Pomoc przyniosła skutek, funkcje życiowe przywrócono, jeszcze przed przyjazdem karetki.

• 10 kwietnia 2006 r. Dzielnicowy sierż. szt. Piotr Jasiński wracał ze służby do domu, kiedy w jednym z budynków w miejscowości, w której mieszkał zauważył wydobywający się dym. Bez wahania wbiegł do mocno już zadymionego budynku. Wyprowadził mieszkających tam ludzi. Kiedy wszyscy byli już na dole w mieszkaniu, zobaczył w oknie na II piętrze wzywającą pomocy kobietę z dzieckiem na ręku. Policjant wrócił do płonącego budynku. Po omacku odnalazł drzwi do mieszkania, wyważył je, przykrył kobietę i dziecko namoczonym kocem a następnie wyprowadził oboje na zewnątrz. Policjant z podejrzeniem zatrucia czadem trafił do szpitala.
• 30 marca 2006 r. Około godziny 19.00 w centrum Kielc wybuchł pożar w mieszkaniu na dziewiątym piętrze wieżowca. Zanim przyjechały pozostałe służby ratownicze policjanci z Samodzielnego Pododziału Prewencji rozpoczęli ewakuację mieszkańców (około 150 osób). Policjanci nie zważali na duże zadymienie na klatce schodowej. Ewakuowali prawie wszystkich mieszkańców. Po zakończonej ewakuacji policjanci pomagali również straży pożarnej. Po zakończeniu akcji szesnastu policjantów z objawami zatrucia tlenkiem węgla odwieziono do kieleckich szpitali. Byli to ci policjanci, którzy od początku uczestniczyli w akcji ratunkowej. Świętokrzyski Komendant Wojewódzki Policji insp. Wojciech Olbryś podziękował im za poświęcenie i za narażanie własnego życia i zdrowia przy ratowaniu mieszkańców płonącego budynku.
• 24 marca 2006 r. W nocy policjanci z Komisariatu Policji w Wieleniu (pow. czarnkowsko-trzcianecki) otrzymali telefoniczną informację, że w rzece Noteć, w Wieleniu pływa człowiek. Natychmiast na miejsce udał się patrol policji z miejscowego komisariatu. Po przybyciu nad rzekę funkcjonariusze zauważyli młodego mężczyznę płynącego z nurtem rzeki, leżącego na brzuchu z głową w wodzie. Policjanci natychmiast zabrali z radiowozu linkę holowniczą i obydwaj wbiegli do wody na pomoc tonącemu. Mężczyzna usiłował wydostać się na brzeg jednak z uwagi na wychłodzenie i zmęczenie nie mógł wyjść z wody. Ratujący widząc daremne starania mężczyzny, wskoczyli do wody i wyciągnęli go na brzeg po czyn udzielili pierwszej pomocy przedmedycznej. 20 letniego mężczyznę, mieszkańca tej gminy zabrała karetka pogotowia do szpitala.
• 16 marca 2006 r. Chwilę po odebraniu przez cieszyńskich policjantów zgłoszenia o pożarze na miejsce udał się patrol prewencji. Funkcjonariusze przybyli pierwsi. Z płonącego mieszkania wynieśli dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Jedna z nich była niepełnosprawna. Wzywającą pomocy niewidomą z niedowładem nóg policjanci znaleźli w kłębach dymu na podłodze w jednym z pomieszczeń. Wszystkich uratowanych umieszczono na obserwacji w szpitalu. Funkcjonariusze podtruci tlenkiem węgla również musieli skorzystać z pomocy lekarskiej. Ich życiu, zdaniem lekarzy, nie zagraża niebezpieczeństwo.
• 15 marca 2006 r. Sierż. szt. Krzysztof Rękawek i sierż. szt. Andrzej Sujkowski z Komendy Miejskiej Policji w Suwałkach 10 marca obezwładnili w siłowni w Szkole Podstawowej mężczyznę, który groził popełnieniem samobójstwa. W chwili kiedy policjanci weszli do siłowni mężczyzna podpalił lont trzymanej w ręku kostki trotylu. Policjanci nie zważając na niebezpieczeństwo obezwładnili go i rozbroili ładunek wybuchowy zapobiegając eksplozji. W tym czasie w Szkole odbywały się normalne zajęcia szkolne.
• 15 marca 2006 r. Około północy policjanci z Komisariatu w Żychlinie podczas patrolu zauważyli młodego mężczyznę, który wybił szybę w polonezie caro, skradł radio, gaśnicę i zaczął uciekać. Radiowóz natychmiast ruszył w pościg.Gdy sprawca wbiegł w miejsce, gdzie radiowóz nie mógł wjechać jeden z policjantów wysiadł z auta i zaczął za nim biec. Adrenalina najprawdopodobniej dodawała sił sprawcy, który biegł coraz szybciej. W ucieczce przeszkodziła mu jednak rzeka Słudwia. Sprawca widząc biegnącego za nim policjanta niewiele myśląc wskoczył do wody i próbował uciekać dalej. Policjant nie zrezygnował z pościgu. Również wskoczył do lodowatej wody, mimo temperatury powietrza w granicach minus 10 stopni. Jak się okazało policjant o wiele lepiej pływał od sprawcy i po chwili obezwładnił go w wodzie.
• 23 stycznia 2006 r. Było już po godzinie 16:00, kiedy pod 39-letnim mieszkańcem Wasilkowa - mimo utrzymujących się niskich temperatur - załamał się lód na zalewie koło Białegostoku. Mężczyzna został uratowany dzięki błyskawicznej reakcji policjantów sierżanta Roberta Kukowskiego i sierżanta Krzysztofa Szczerbińskiego. Funcjonariusze nie wahali się ani chwili, mimo, że do tonącego musieli przejść 300 metrów po lodzie. Mężczyzna do połowy zanurzony był w lodowatej wodzie i sam nie był w stanie się z niej wydostać. Skostniałego, z marznącym na nim ubraniem policjanci przenieśli do radiowozu, przykryli kocami i wezwali pogotowie. Mężczyzna dusił się i wymiotował. Funkcjonariusze udrożnili mu drogi oddechowe i ruszyli w stronę Białegostoku. Po drodze został zabrany do karetki, która przewiozła go do szpitala.

• 16 stycznia 2006 r. Michał i Tomek bawili się przy jeziorku na Gocławiu. Gdy weszli na taflę lodu ten nie wytrzymał i zarwał się od ciężaru obu chłopców. Zaalarmowano Policję. Dyżurny KSP natychmiast wysłał patrol znajdujący się najbliżej - sierżantów Radosława Grzegorczyka i Marcina Jędrala. Gdy tylko nadbiegli nad jeziorko od razu zdjęli mundury i ruszyli na pomoc uwięzionym pod wodą chłopcom. Nie bacząc na niebezpieczeństwo czołgali się po kruchym lodzie. Chwycili za ubranie Michała i natychmiast wydostali go z lodowatej wody. Niestety Tomka nie udało im się wyciągnąć - wpłynął pod taflę lodu. Chłopca wyciągnęli strażacy, którzy bardzo szybko przyjechali na miejsce. Niestety, pomimo wysiłków policjantów, strażaków i lekarzy Tomka nie udało się uratować. Chłopiec zmarł.

• 1 stycznia 2006 r. policjanci z Bytomia ewakuowali pacjentów z płonącego, wypełnionego gęstym i trującym dymem budynku szptala. Większość pacjentów to byli starsi ludzie, którzy nie byli w stanie opuścić budynku o własnych siłach.

• 28 grudnia 2005 r. policjanci z Lubaczowa usłyszeli wołanie o pomoc. Na ratunek wzywał przerażony chłopiec. Dwaj funkcjonariusze pobiegli we wskazanym kierunku i zobaczyli na środku stawu człowieka, który próbuje wydostać się na popękany lód. Z narażeniem życia policjanci czołgali się po kruchym lodzie, wzajemnie się ubezpieczając. Po chwili wyciągnęli tonącego mężczyznę na brzeg.

• 27 października 2005 r. Dzisiaj około 1.00 oficer dyżurny KMP w Sosnowcu odebrał zgłoszenie o pożarze. Na miejsce zostali skierowani trzej policjanci i strażnik miejski. Dwie stojące przy oknie osoby wzywały pomocy. Policjant i strażnik weszli do płonącego mieszkania. Dwaj pozostali policjanci ubezpieczali kolegów, ale już kilkadziesiąt sekund później również i oni weszli do środka w celu stwierdzenia czy nie ma w nim jeszcze innych osób. Z mieszkania funkcjonariusze wprowadzili kobietę i mężczyznę. Wezwane na miejsce pożaru karetki pogotowia przewiozły ich do szpitala. Do szpitala z objawami zaczedzenia trafił też jeden z policjantów i strażnik miejski.

• 9 lipca 2005 r. Późnym wieczorem policjant z jednostki w Kluczborku asp. sztab. Wiesław Bezpałko otrzymuje informację od mężczyzny o tym, że w pobliskim stawie topi się człowiek. Natychmiast udaje się we wskazanym kierunku i dostrzega niknącego pod wodą mężczyznę. Wskakuje do wody i w ostatniej chwili wydobywa tonącego. Z pomocą Komendanta Straży Leśnej tonący mężczyzna zostaje wyciągnięty na brzeg. Policjant sprawdza puls i inne funkcje życiowe mężczyzny. Ponieważ traci on przytomność, układa go w pozycji bezpiecznej i natychmiast powiadamia pogotowie.

• 21 kwietnia 2005 r. Policjanci z katowickiego oddziału prewencji uratowali mężczyznę, który znajdował się w mieszkaniu w którym wybuchł pożar. Policjanci niezwłocznie wypchnęli drzwi mieszkania i w jednym z pokoi znaleźli nieprzytomnego właściciela. Mężczyzna został wyniesiony na korytarz i następnie przed budynek gdzie odzyskał przytomność. Funkcjonariusze zlokalizowali i ugasili źródło ognia, którym był palący się na kuchence gazowej garnek. 43-letni właściciel mieszkania został przewieziony do szpitala.

• 11 kwietnia 2005 r. policjanci z Komendy Powiatowej podjęli akcję ratunkową mężczyzny, który po lodzie próbował przejść na drugą stronę rzeki Tugi. Lód załamał się pod nim, mężczyzna wpadł do wody. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce: 32-letni sierż. szt. Arkadiusz Brucki i 29-letni st. sierż. Marcin Małewicki związali swoje kurtki służbowe. Wczołgali się na lód i jeden podał tonącemu sznur ze związanych kurtek, a drugi trzymał swojego kolegę za nogi i w ten sposób ubezpieczał go. Policjanci wyciągnęli 51-latka na brzeg i przewieźli go do miejscowego szpitala.

• 23 marca 2003 w Koninie (Wielkopolskie) mł.asp. Jacek Malinowski został skierowany przez oficera dyżurnego w okolice mostu Toruńskiego, gdzie do Warty wskoczyła kobieta. Ofiara znajdowała się już kilkanaście metrów od brzegu. Policjant wskoczył do wody i uratował niedoszłą samobójczynię.


• 9 marca 2003 roku w Mieroszowie (Dolnośląskie) sierż.sztab. Dariusz Bodziony i st.post. Grzegorz Lipnicki otrzymali informację o tonącym w Ścinawce mężczyźnie. Pomimo ujemnej temperatury policjanci wskoczyli do wody, odholowali tonącego i przez 20 minut prowadzili reanimację, do czasu przybycia pogotowia, które przejęło czynności ratunkowe. Pomimo pomocy mężczyzna zmarł.


• 2 marca 2003 roku w Białymstoku sierż. Marek Januszkiewicz i st.post. Karol Ozorowski zauważyli pożar domu. Policjanci próbowali ugasić pożar gaśnicami samochodowymi. Z mieszkania wyprowadzili 3 osoby i wynieśli starszą, niepełnosprawną kobietę.


• 28 lutego 2003 roku w Ząbkowicach Śląskich (Dolnośląskie), w kamienicy na czwartym piętrze wybuchł pożar. Przybyli na miejsce ze strażakami policjanci zauważyli w oknach mieszkania głowy ludzi. Do płonącego mieszkania weszli strażacy i st.post. Grzegorz Skraba, który wyprowadził z płonącego wnętrza poparzonego mężczyznę, a strażacy pozostałe osoby. Jedna z kobiet zmarła z powodu poparzeń.


• 23 lutego 2003 roku w Bydgoszczy st.post. Tomasz Gdaniec i sierż. Jarosław Adamiak podczas patrolu pieszego zauważyli, że przy śluzie załamał się lód pod kilkuletnim chłopcem. Jeden z policjantów wbiegł na lód, drugi wskoczył do wody. Do wody wskoczył też przechodzący mężczyzna. Siedmioletni chłopiec został uratowany. Przed przyjazdem karetki pogotowia policjanci zdjęli mokre ubranie chłopca i okryli swoimi kurtkami.


• 19 lutego 2003 roku we Wrocławiu, przy Mostach Dmowskiego - mężczyzna z dwójką dzieci poślizgnął się i wpadł do Odry. Jego kolega pośpieszył mu na ratunek ale też wpadł do wody. Obaj zaczęli się topić. Dzieci przez telefon komórkowy powiadomiły policję, przybyli na miejsce sierż.sztab. Artur Wojsa, sierż.sztab. Sławomir Kukuś i st.post. Radosław Szukała wskoczyli do wody i wyciągnęli obu mężczyzn, których prąd zaczął już ściągać na środek rzeki.


• 10 lutego 2003 roku we Wrocławiu koło mostu przy Wyspie Słodowej kobieta karmiąca łabędzie zbliżyła się do lodowej tafli, poślizgnęła się i wpadła do wody. Zaczęła się topić. Opodal przechodził patrol policji. Widząc tonącą kobietę asp. Piotr Martowski, asp. Artur Żygadło i st.sierż. Jacek Radziszewski wskoczyli w pełnym umundurowaniu do wody i uratowali tonącą.


• 16 stycznia 2003 roku w Brzegu (Opolskie) na ul. Długiej policjanci pełniący służbę patrolową zauważyli pożar mieszkania na poddaszu. Jeszcze przed przybyciem strażaków policjanci rozpoczęli gaszenie ognia gaśnicami samochodowymi. Sierż. Jan Moskwiak, sierż. Marek Lewicki i st.post. Michał Roman wyprowadzili z płonącego budynku sześcioosobową rodzinę (rodzice w wieku 43 i 41 lat oraz dzieci – 18, 17, 13 i 6 lat).


• 12 grudnia 2002 na jeziorze Olecko (Warmińsko - Mazurskie) st.sierż. Grzegorz Kulczyniec i st.post. Piotr Kacprzyk zostali powiadomieni o tonącym w przerębli mężczyźnie. Tonący znajdował się ok. 10 metrów od brzegu. Policjanci położyli się na kruchym lodzie i przy pomocy gałęzi, narażając życie, wyciągnęli tonącego z wody.


• 26 listopada 2002 roku w Wałbrzychu (Dolnośląskie) sierż.sztab. Jan Jankoski i sierż. Dariusz Wiśniewski wynieśli z płonącego mieszkania 75-letnią kobietę i przekazali ją załodze pogotowia ratunkowego.


• 20 listopada 2002 roku w Obornikach Śląskich (Dolnośląskie) st.post. Krzysztof Matusiak i st.post. Przemysław Łagowski policjanci wynieśli z płonącego mieszkania palącą się kobietę, ugasili na niej ogień i przekazali poszkodowaną załodze pogotowia ratunkowego.


• 15 listopada 2002 policjanci z Olecka (Warmińsko - Mazurskie) zostali powiadomieni przez dziecko, że jego matka chce się powiesić. Policjanci wyłamali zabarykadowane drzwi do mieszkania. Wewnątrz kobieta wisiała już na pętli z drutu. Jeden z policjantów uniósł samobójczynię, drugi zdjął jej pętlę z szyi. Policjanci reanimowali kobietę do czasu przyjazdu pogotowia. Niedoszła samobójczyni przeżyła.


• 5 listopada 2002 nad ranem w Białymstoku sierż. Jacek Kiryluk, st.post. Paweł Topolski i przechodzący mężczyzna ruszyli na pomoc mieszkańcom płonącego budynku. Z jednego z mieszkań wyprowadzili dwie osoby, ostrzegli rodzinę z drugiego mieszkania. Jeden z policjantów próbował ratować rodzinę z trzeciego mieszkania, ale gęsty dym nie pozwolił na wejście do środka. Udało się to dopiero strażakom wyposażonym w specjalistyczny sprzęt. Wspólna akcja policjantów i strażaków pozwoliła na uratowanie 13 osób, w tym 4 dzieci.


• Jesienią 2002 roku w Ostrołęce (Mazowieckie) sierż.sztab. Mirosław Suchecki i sierż.sztab. Dariusz Balcerzak patrolowali pieszo jesienią ubiegłego roku okolice Narwi w Ostrołęce. Nad rzeką odbywały się zawody wędkarskie, na kamiennym nadbrzeżu zgromadziło się kilkudziesięciu amatorów tego sportu. Jeden z nich zasłabł i wpadł do wody. Policjanci rzucili się na ratunek - jeden z nich wskoczył do wody i wyciągnął tonącego, drugi asekurował kolegę. Udzielili wyciągniętemu z wody mężczyźnie pierwszej pomocy.


• 4 października 2002 roku w Łukowie (Lubelskie) sierż. Tomasz Borychowski i st.post. Łukasz Walo podczas patrolowania miasta zauważyli pożar budynku mieszkalnego. Policjanci weszli do płonącego budynku i z wnętrza wyprowadzili trójkę dzieci (10 – 14 lat), po czym do czasu przybycia Straży Pożarnej prowadzili akcję gaśniczą. Dzieci nie odniosły żadnych obrażeń, jeden z policjantów został odwieziony do szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla.


• W sierpniu 2002 roku w Ostrowi Mazowieckiej sierż.sztab. Robert Książek interweniował podczas poważnego wypadku drogowego. W samochodzie była zakleszczona kobieta. Policjant udrożnił jej drogi oddechowe, czym uratował jej życie.


• W sierpniu 2002 roku na drodze Mrągowo – Piecki (Warmińsko - Mazurskie) troje policjantów z Wydziału Kryminalnego KWP Olsztyn (nie można ujawnić ich danych) zauważyło wypadek drogowy. Ponieważ jeden z samochodów zaczął płonąć, policjantka wybiła szybę w samochodzie i wyciągnęła z wnętrza roczne dziecko. Policjanci wydobyli z płonącego auta 28-letnią matkę dziecka. W samochodzie zakleszczone były jeszcze dwie osoby. Policjanci do czasu przyjazdu strażaków gasili ogień gaśnicami samochodowymi. Pomagali im inni kierowcy. Po przyjeździe strażaków wydobyto rannych z auta, wszyscy przeżyli.


• 18 sierpnia 2002 roku na jeziorze Ostrzyckim (Pomorskie) st. sierż. Marcin Kuper i st.post. Dariusz Pakur, zauważyli wywrócony do góry dnem kajak. Nieopodal kajaka unosił się mężczyzna. Obaj policjanci natychmiast wskoczyli do jeziora, wyłowili go i odholowali do łodzi. Kajakarz powiedział im, że był z nim kolega, którego nie było już widać na powierzchni wody. Policjanci zaczęli nurkować i po chwili wyłowili nieprzytomnego drugiego mężczyznę, którego reanimowali na łodzi. Obu dowieźli do brzegu w Ostrzycach, gdzie przejęło ich powiadomione pogotowie. Jak się później okazało - młodzi, około 20-letni mężczyźni byli pod wpływem alkoholu, nie mieli kapoków, a ten, którego policjanci uratowali od utonięcia - nie umiał pływać.


• 20 lipca 2002 roku we Wrocławiu st.post. Maciej Rzepiak patrolując okolice dworca kolejowego zauważył leżącą kobietę, którą reanimował do czasu przyjazdu karetki pogotowia, ratując jej życie.


• sierż. Bartłomiej Ryś uratował w czasie swojej służby 2 osoby. 17 lipca 2002 w Krakowie otrzymał informację, że na najwyższym przęśle mostu Piłsudskiego stoi mężczyzna, który chce skoczyć do Wisły. Policjant wszedł na przęsło i rozpoczął negocjacje. Desperat przekonany przez policjanta wspólnie z funkcjonariuszem skoczyli na przygotowaną poduszkę powietrzną. W 2000 roku sierż. Bartłomiej Ryś uratował życie kobiecie, która wpadła do podkrakowskich kamieniołomów i zawisła na gałęziach drzewa 10 metrów od krawędzi urwiska. Policjant wykorzystał linkę holowniczą, zszedł do kobiety i wydostał ją na brzeg kamieniołomu.


• 16 lipca 2002 roku we Wdzydzach Kiszewskich (Pomorskie) asp. sztab. Krzysztof Lipski oraz asp. Adam Bork pełnili służbę w patrolu wodnym. Silny podmuch wiatru przewrócił żaglówkę, z której do wody wpadła czteroosobowa rodzina: matka, ojciec, ich 16-letnia córka i 9-letni syn. Tylko chłopiec miał na sobie pas ratunkowy, który utrzymywał go na powierzchni. Tymczasem fale na wodzie robiły się coraz większe, wzmagał się wiatr, gwałtownie spadła temperatura, a żeglarze zaczęli sinieć z zimna i coraz trudniej było im utrzymać się na wodzie. Asp. Adam Bork wskoczył w mundurze do wody i doholował do policyjnej łódki chłopca, a następnie razem z kolegą wciągnęli pozostałe osoby, mocno już przemarznięte.


• 11 lipca 2002 w Paszkówce (Małopolskie) patrol policji został wezwany do hotelu, gdzie według zgłoszenia grupa dzieci nie chciała opuścić hotelowego basenu. St.post. Grzegorz Koźbiał zauważył, że na dnie basenu leży dziecko. Z głębokości 3,5 metra wydobył nieprzytomną trzynastolatkę. Po reanimacji dziewczynka została uratowana.


• 11 lipca 2002 podczas wyjątkowo silnej burzy na jeziorze Wigry (Podlaskie) policjanci z patrolu wodnego: kom. Andrzej Przekopski i asp.sztab. Jerzy Kardasz poszukiwali dwóch zaginionych mężczyzn. Wyziębionych młodych rozbitków (15 i 19 lat) pływających w wodzie przy na wpół zatopionej łodzi policjanci odnaleźli po godzinie.


• 10 lipca 2002 roku na zalewie w Chańczy (Świętokrzyskie) st.sierż. Andrzej Fortuński i st.post. Bogdan Staniszewski z posterunku wodnego uratowali dwie tonące kobiety (18 i 19 lat), które skakały do wody z roweru wodnego w miejscu, gdzie zalew miał 8 metrów głębokości. Jedna z uratowanych miała już problemy z oddychaniem i wymagała pierwszej pomocy, której udzielili jej policjanci.


• 23 czerwca 2002 we Wrocławiu policjanci z komisariatu wodnego wyciągnęli z wody mężczyznę, który wypłynął wprost na kurs zbliżającego się statku „białej floty”. Podczas akcji ratunkowej w ostatniej chwili uniknięto kolizji policyjnej łodzi z nadpływającym statkiem.


• 15 czerwca 2002 roku we Wrocławiu sierż.sztab. Tomasz Turoń i st.post. Renata Hajdamacka uratowali 2 trzynastoletnich chłopców, którzy topili się w rzece Oława. Chłopcy bezskutecznie próbowali wspiąć się na betonowy blok będący pozostałością po dawnym filarze.


• W czerwcu 2002 roku w Bielawie (Dolnośląskie) sierż.sztab. Andrzej Gorlicki i sierż. Andrzej Olekszyszyn na sygnałach przewieźli radiowozem do szpitala kobietę, która zaczęła rodzić. Karetki pogotowia były w tym czasie zajęte. Policjanci zabrali kobietę do szpitala, gdzie poddana została skomplikowanej operacji cesarskiego cięcia.


• 17 maja 2002 roku w Gdańsku asp.sztab. Mariusz Lewandowski, st.post. Ireneusz Dziewiątkowski oraz st. post Sebastian Wojtaś ugasili mężczyznę, który podpalił się pod budynkiem Sądu Rejonowego. Policjant asp.sztab. Mariusz Lewandowski wyrwał z samochodu dywanik – osłonę od koła zapasowego i podbiegł do płonącego mężczyzny, krzycząc, by ten się położył na chodniku. Mężczyzna położył się i policjant zaczął go gasić. W tym samym czasie z budynku sądu wybiegli powiadomieni o zdarzeniu dwaj funkcjonariusze Policji Sądowej, Dziewiątkowski i Wojtaś, którzy zaczęli gasić płonącego gaśnicą proszkową i wodą z wiadra. Poparzony został przewieziony do szpitala, gdzie po kilku dniach zmarł.


• 11 maja 2002 roku we Wrocławiu sierż.sztab. Marian Skop i sierż. sztab. Bogusław Malgas w pobliżu wyspy Opatowickiej uratowali przed utonięciem dwóch mężczyzn, którzy po pijanemu wypadli z kajaka i nie potrafili samodzielnie wydobyć się z wody.


• 07 kwietnia 2002 roku wybuchł pożar w budynku mieszkalnym w Wołowie (Dolnośląskie). Rozprzestrzeniony ogień uniemożliwił ucieczkę mieszkańcom. Widząc znajdującą się w pobliżu budynku drabinę sierż.sztab. Mariusz Mierzejewski przystawił ją do okna i wyniósł z wnętrza dwójkę dzieci (trzymiesięczne i sześcioletnie). Dorosłym pomogli strażacy.


• 24 lutego 2002 roku we Wrocławiu sierż.sztab. Artur Patora i sierż.sztab. Janusz Koptewicz wyłowili z Odry tonącego mężczyznę, który wzywał pomocy.


• 26 stycznia 2002 roku w Bogatyni (Dolnośląskie) mł.asp. Jacek Sosnowski uratował 12-letniego chłopca, który wpadł do zbiornika retencyjnego.


• 18 stycznia 2002 roku we Wrocławiu w okolicy Śluzy Szczytnickiej 80-letnia kobieta wpadła do wody. Natychmiast zareagowali policjanci z komisariatu wodnego: sierż.sztab. Wojciech Siewior, sierż.sztab. Marian Skop i sierż. Piotr Wróbel. Policjanci wyciągnęli tonącą bezpośrednio spod lodu.


• W styczniu 2002 roku w Bielawie (Dolnośląskie) podczas pożaru sierż.sztab. Ryszard Mitura wszedł do płonącego mieszkania. Uratował mężczyznę leżącego na płonącym łóżku gasząc palący się na nim ogień i wynosząc z mieszkania.


• 29 grudnia 2001 w Krakowie sierż.sztab. Grzegorz Satora w godzinach wieczornych pomimo rwącego prądu i lodowatej wody wydobył z Wisły kobietę, która wpadła do rzeki w okolicy mostu Dębnickiego.


• 8 grudnia 2001 w Krakowie sierż. sztab. Krzysztof Ćmielowski otrzymał informację, że około 19.00 do Wisły skoczył z mostu młody mężczyzna. Desperat został wydobyty z lodowatej wody, kiedy już niknął pod wodą. (Sierż. sztab. Krzysztof Ćmielowski podczas swojej 16-letniej pracy w policji wodnej uratował życie już 7 osobom).


• 25 października 2001 roku w Krzyżu Wielkopolskim sierż. Sławomir Dembski otrzymał wezwanie na dworzec kolejowy, gdzie 16-letnia dziewczyna usiłowała popełnić samobójstwo i weszła na słup elektryczny. Policjant poprosił służby kolejowe o wyłączenie prądu i wszedł na słup. Jednak prąd nie został wyłączony. Policjant został porażony i spadł na tory z wysokości kilku metrów. Z ciężkimi obrażeniami i poparzeniami został odwieziony do szpitala. Pomimo tego, ze lekarze nie dawali mu szans, wrócił do służby po półtorarocznym leczeniu. Kobieta została uratowana.


• 18 lipca 2001 roku w Stargardzie Szczecińskim post. Piotr Czerczak pełnił służbę w pieszym patrolu razem z pracownikiem SOK. Policjant zauważył leżącą na chodniku nieprzytomną kobietę, która nie oddychała i miała słabo wyczuwalny puls. Policjant natychmiast przystąpił do reanimacji stosując sztuczne oddychanie i masaż serca do czasu przyjazdu karetki pogotowia (przez ok. 13 minut). Policjantowi udało się przywrócić oddech i krążenie.


• 14 maja 2001 roku w Toruniu ratując tonącą w Wiśle osobę zginął sierż. Piotr Dulkiewicz, miał 25 lat. Los tonącego pozostał nieznany.


• 25 lutego 2001 roku w Gdańsku pogotowie, straż pożarną i policję zawiadomiono o człowieku, który wszedł na nartach biegowych do osiedlowego stawu. Pod narciarzem załamał się lód. Sierż. sztab. Roman Rychert i st. post. Tomasz Steinke początkowo próbowali wyciągnąć mężczyznę nie wchodząc na lód, ale próby te nie przynosiły rezultatu. Policjanci postanowili ostrożnie przejść po lodzie. Niestety, lód załamał się również pod nimi i obaj wpadli do wody. O samodzielnym wydostaniu się na brzeg i wyciągnięciu przemarzniętego mężczyzny nie mogło już być mowy. Policjantom pomogli wydostać się z wody mieszkańcy, którzy zeszli się nad staw, zaś mężczyznę z nartami wyciągnęli strażacy za pomocą specjalistycznego sprzętu.

• 24 kwietnia 2000 roku w Kielcach sierż.sztab. Dariusz Bazak, sierż.sztab. Klaudiusz Krawiecki i st.post. Marcin Nadziałek ratowali ofiary wybuchu butli gazowej, do którego doszło w przyczepie gastronomicznej. Wybuch zabił na miejscu jedną kobietę, druga zmarła kilka dni później w szpitalu. W szpitalu znaleźli się też ranni dwaj policjanci, którzy ratowali ofiary eksplozji.

• 25 czerwca 1994 roku w Inowrocławiu sierż. Robert Stefaniak wykonywał ćwiczebne skoki spadochronowe. Podczas skoku, ok. 250 metrów nad ziemią, zderzył się z czaszą spadochronu innego skoczka. Ratując życie kolegi, sierż. Robert Stefaniak wypiął się ze swojego głównego spadochronu, otwierając zapasowy, jednak odległość od ziemi była zbyt mała. Policjant zginął, miał 36 lat.


• 11 kwietnia 1994 w Rymanowie (Podkarpackie) sierż. Jan Tomkiewicz uratował 3-letniego malca, który wpadł do rwącej rzeczki Tabor. Policjant zaalarmowany przez swojego 6-letniego syna dostrzegł w wodzie jedynie płynącą kurtkę i skoczył ze skarpy do wody. Gdy wydobył chłopca z wody, ten nie dawał znaków życia, puls nie był wyczuwalny. Policjant zastosował masaż serca i sztuczne oddychanie. Z pomocą walczącemu o życie dziecka przybiegła pielęgniarka, a potem sąsiad, który zabrał dziecko do ośrodka zdrowia. Chłopczyk zaczął dawać znaki życia i samodzielnie oddychać